Wrześniowy zawrót głowy - felieton Doroty Lipińskiej - Artykuł
Znajdź nas na

Polub Familie.pl na Facebooku

Poleć link znajomym

Wrześniowy zawrót głowy - felieton Doroty Lipińskiej

Wrześniowy zawrót głowy - felieton Doroty Lipińskiej

Autor zdjęcia/źródło: @picjumbo

Znowu wrzesień. Niby jak co roku, więc jesteś na niego przygotowana, ale i tak poddajesz się temu szaleństwu, które niemal dorównuje przedświątecznej gorączce. Przyzwyczaić dzieci (a może i siebie?) do wcześniejszego wstawania i sprawnego wychodzenia z domu, ogarnąć świetlicę lub zajęcia pozalekcyjne, ustalić kto zaprowadza, a kto odbiera z przedszkola…

Od trzech tygodni ja również przyzwyczajam się do nowego roku przedszkolnego. Podeszłam do niego na luzie, bo wiadomo – w przedszkolu stresu organizacyjnego jeszcze dużo mniej niż w szkole. A moja córka do szkoły pójdzie dopiero za dwa lata, jako 7-latka, więc w ogóle wrzuciłam na luz i uznałam, że panika mnie nie dotyczy.

- Chciałam spotkać się z wami obydwojgiem, bo uważam, że posyłanie D. do szkoły dopiero za dwa lata jest dużym błędem. Co ona ma robić w przedszkolu jeszcze przez dwa lata? – zapytała poważnie moja teściowa podczas naszej sobotniej wizyty u niej. – Przecież będzie miała prawie osiem lat!

Rzeczywiście, moja córka jest styczniowa, więc idąc do szkoły jako siedmiolatka, tak naprawdę będzie miała prawie rok więcej… Teściówka zasiała ziarno wątpliwości, które błyskawicznie zaczęło kiełkować i zaowocowało licznymi dyskusjami między mną a moim mężem. A przecież mamy do tego dystans… A przecież jeszcze tyle czasu… A przecież pewnie będziemy mieć wybór… Dopiero w obliczu emocji, jakie ten temat wywołał w naszej rodzinie, zrozumiałam skąd te zażarte publiczne dyskusje wokół wieku w jakim posyłane mają być dzieci do szkoły.

Dla mnie temat był dotąd dość prosty – czy chcę, żeby moja córka rok dłużej bawiła się w przedszkolu, czy rok szybciej poszła do pracy? Przy tak postawionej sprawie, oczywistym stała się perspektywa posłania mojej córki do szkoły najpóźniej jak się da. Ale przecież nie musi iść do pracy po maturze, może zamiast tego wybrać się w roczną podróż dookoła świata, zrobić kurs czegoś tam i w ogóle mieć rok na podjęcie decyzji co dalej.

Nie wiem jeszcze co zrobię, jaką decyzję podejmę i czy będę zadowolona z konsekwencji. Żałuję tylko, że to rodzice muszą nadal podejmować decyzję czy ich dziecko poradzi sobie fizycznie, intelektualnie i emocjonalnie w szkole. O ile łatwiej byłoby gdyby w ostatnich latach szkoły i nauczyciele zmienili się na tyle, by dostosować się do małych uczniów, by dzieci łagodnie przechodziły ze świata przedszkolnego do nowych warunków, czując przede wszystkim dumę z bycia uczniem, a nie tremę.

Autorka:

Dorota Lipińska - autorka książek dla dzieci, założycielka www.soojka.pl

Najnowsze komentarze

  • Awatar użytkownika gocha2323
    gocha2323Ikona zgłaszania komentarza
    dziecko powinno mieć więcej czasu na zabawę a nie powinno być tak wcześnie posyłane do szkoły! co ma z tego dzieciństwa, a przeciez to najpiękniejszy okres w życiu!
  • Awatar użytkownika Stokrotka
    StokrotkaIkona zgłaszania komentarza
    Ech.. troszkę ciężko się przestawić po tym wakacyjnym luzie.. ciepełku.. ale zmiany są dobre.